***(perspektywa Danielle)***
-Mam już Ciebie dość!-krzyknął Damon. To była już kłótnia.Kolejna. Wszczynał każdą kłótnię bez powodu.Miałam dośc jego wymysłów, ale kochałam go.
-Ale o co ci znowu chodzi?!Sam zaczynasz się wydzierać jak zawsze bez powodu!- krzyknęłam powoli pociągając nosem.
-Dobrze wiesz jaki jest powód. - odpowiedział ci jego zimny głos.
-No właśnie nie wiem, oświeć mnie!
-Do cholery zdradziłaś mnie! Jeszcze udajesz, że nie wiesz o co mi chodzi. - przegiął.
-Co?! Znowu twój kolejny wymysł? Nie zdradziłam cię, nie miałam nawet z kim, nie chciałam bo cię kocham! - pomyślałam:"Po co dalej to ciągnąć, skoro on mi nie ufa i zapewne nie kocha".
-Jasne, a ja ci uwierzę w tą bajeczkę. Pewnie wymyśliłaś ją na poczekaniu. - dresz przebiegł mi po ciele, postanowiłam powiedzieć mu to teraz nim będzie za późno.
-To koniec Damon, wyjdź. - powiedziałam wskazując drzwi i udajac się do pokoju mieszczącego na górze.
-Pożałujesz tego. - powiedział zgryźliwie.
-Wątpię. - powiedziałam stanowczo przechodząc obok niego. Poczułam szarpnięcie za ramię. Odwróciłam się wiedziałam, że to Damon,ale myślałam...że ma coś mi jeszcze do powiedzenia, ale myliłam się. Uderzył mnie. Z moich oczu potoczył się strumień łez,upadłam na zimne kafelki, a on szybko uciekł z mojego mieszkania.
-Drań!-krzyknęłam za nim. Zamiast niego w drzwiach pojawiła się Rocky. Moja najlepsza przyjaciółka, która była uzależniona od papierosów,narkotyków i alkoholu dalej miała wielkie serce.
-Boże, Danielle co się stało? - podbiegła do mnie kucając.
-Nic wielkiego. -odpowiedziałam próbując się podnieść.
-Przecież widzę, leci ci krew z nosa, chodź pomogę ci. - Rocky chwyciła mnie i pomogła mi wstać. Posadziła mnie na kanapę, przyniosła chusteczkę i pomogła mi również ogarnąć mój stan. Byłam kompletnie załamana. Opowiedziałam jej co zaszło, oczywiście nie chciała tego tak zostawić, ale namówiłam ją by zostawiła to. Nie był tego wart. Postanowiłam rozpocząć życie od nowa, ale dalej go kochałam mimo,że tak mnie zranił.
-Zostanę u Ciebie na noc.-powiedziała radośnie Rocky.
-Nie musisz. -opowiedziałam.-Dam sobie radę.
-Właśnie widzę, ledwo żyjesz po tej akcji. Zostaję i koniec.
-No dobra. - przytuliłam ją.
Lusis Lucy
Tsaa Paulina napisała przedstawienie jednocześnie wprowadzając was w akcję, a ja daję wam rozdzialik, komentować proszę -____-
-Mam już Ciebie dość!-krzyknął Damon. To była już kłótnia.Kolejna. Wszczynał każdą kłótnię bez powodu.Miałam dośc jego wymysłów, ale kochałam go.
-Ale o co ci znowu chodzi?!Sam zaczynasz się wydzierać jak zawsze bez powodu!- krzyknęłam powoli pociągając nosem.
-Dobrze wiesz jaki jest powód. - odpowiedział ci jego zimny głos.
-No właśnie nie wiem, oświeć mnie!
-Do cholery zdradziłaś mnie! Jeszcze udajesz, że nie wiesz o co mi chodzi. - przegiął.
-Co?! Znowu twój kolejny wymysł? Nie zdradziłam cię, nie miałam nawet z kim, nie chciałam bo cię kocham! - pomyślałam:"Po co dalej to ciągnąć, skoro on mi nie ufa i zapewne nie kocha".
-Jasne, a ja ci uwierzę w tą bajeczkę. Pewnie wymyśliłaś ją na poczekaniu. - dresz przebiegł mi po ciele, postanowiłam powiedzieć mu to teraz nim będzie za późno.
-To koniec Damon, wyjdź. - powiedziałam wskazując drzwi i udajac się do pokoju mieszczącego na górze.
-Pożałujesz tego. - powiedział zgryźliwie.
-Wątpię. - powiedziałam stanowczo przechodząc obok niego. Poczułam szarpnięcie za ramię. Odwróciłam się wiedziałam, że to Damon,ale myślałam...że ma coś mi jeszcze do powiedzenia, ale myliłam się. Uderzył mnie. Z moich oczu potoczył się strumień łez,upadłam na zimne kafelki, a on szybko uciekł z mojego mieszkania.
-Drań!-krzyknęłam za nim. Zamiast niego w drzwiach pojawiła się Rocky. Moja najlepsza przyjaciółka, która była uzależniona od papierosów,narkotyków i alkoholu dalej miała wielkie serce.
-Boże, Danielle co się stało? - podbiegła do mnie kucając.
-Nic wielkiego. -odpowiedziałam próbując się podnieść.
-Przecież widzę, leci ci krew z nosa, chodź pomogę ci. - Rocky chwyciła mnie i pomogła mi wstać. Posadziła mnie na kanapę, przyniosła chusteczkę i pomogła mi również ogarnąć mój stan. Byłam kompletnie załamana. Opowiedziałam jej co zaszło, oczywiście nie chciała tego tak zostawić, ale namówiłam ją by zostawiła to. Nie był tego wart. Postanowiłam rozpocząć życie od nowa, ale dalej go kochałam mimo,że tak mnie zranił.
-Zostanę u Ciebie na noc.-powiedziała radośnie Rocky.
-Nie musisz. -opowiedziałam.-Dam sobie radę.
-Właśnie widzę, ledwo żyjesz po tej akcji. Zostaję i koniec.
-No dobra. - przytuliłam ją.
Lusis Lucy
Tsaa Paulina napisała przedstawienie jednocześnie wprowadzając was w akcję, a ja daję wam rozdzialik, komentować proszę -____-






